Mniej więcej…

Posted on Posted in Bez kategorii
Wspominałam ostatnio, że będę bardziej systematyczna, będę blogować… i nie wyszło. Ale nie dlatego, że nie chciałam. Tylko po pierwsze – miałam dużo pracy, a po drugie: dopadły mnie wątpliwości, czy oby to co tu piszę nie jest zbyt banalne, czy może tylko zajmuję sobie i innym czas, czy może lepiej przekuć go na ‚real life’ i czy jest w tym jakakolwiek wartość dodana… Ciągle też trudno mi wyważyć tematy – co jest już za dużą prywatą, a co chciałabym napisać, a może już nie powinnam, bo … nie wypada, bo to blog ogrodniczy. I czy kontynuować? Takie pojawiły się u mnie pytajniki z tyłu głowy. Być może wiecie o co mi chodzi? A może właśnie w ogóle mi się dziwicie, bo decydując się na bloga powinnam od razu mieć inne nastawienie?
No i jakie wnioski? …Postaram się pisać więcej (dodam to z pokorą ;-), ale właśnie swobodniej, może czasem szerzej niż tylko o zieleni. Nie zamierzam już zaprzątać sobie głowy przesadną poprawnością i tym co wypada – w końcu jestem u siebie, a wszystkich i tak nigdy nie zadowolę 😉 I w ogóle nie ma co za dużo gadać, zobaczymy w którą stronę popłynę i czy ktoś mi jeszcze tu będzie towarzyszył 😉 To wszystko wyjaśni. Mniej więcej…;-)
I w tym temacie trafiłam na takie, zawsze aktualne, zestawienie:
(źródło:zszywka.pl )


Podzielę się również z Wami, że poznałam niedawno bardzo ciekawą osobę… Czasem tak jest, że Góra stawia na naszej drodze KOGOŚ, kto potrafi dotknąć w nas czegoś od środka, poruszyć, może obudzić dawną siebie, która gdzieś tam pod wpływem różnych przeciwności się ‚ułożyła’, uśpiła, straciła rezon… Czuję się jakbym dostała energetycznego kopniaka. Nie jestem już małolatą, która reaguje w ten sposób pod wpływem emocji. Przyjmuję to również na poziomie rozumu 😉
Poznałam ją właśnie dzięki mojemu blogowi i to również utwierdza mnie w przekonaniu, że WARTO sobie gdzieś w swoim pokoju od czasu do czasu postukać w klawiaturę, bo dzięki temu może powstać coś sensownego, budującego, po prostu dobrego. Przedstawię Wam niebawem tą tajemniczą osobę i jej rodzinę, i co razem wymyśliłyśmy.

Zrobiłam też szybki przegląd tego co w blogosferze i u dawnych znajomych widzę, że m.in. Sandrynka również zawiera niemal rodzinne relacje, szaleje z pięknymi metamorfozami u jednej z czytelniczek… Dobrze, podoba mi się, że blog jest fajnym zaczynem rożnych, ciekawych inicjatyw, ale przede wszystkim spotkaniem ze sobą ludzi. 

A co poza tym? U mnie dużo pracy, dzieciaki rosną, chorują oczywiście w najmniej pożądanym momencie, tzn. tuż przed wakacjami, w ich trakcie, na początku roku szkolnego i przedszkola (ale na szczęście to nic poważnego). Niedawno wróciliśmy też znad morza, byliśmy w Jarosławcu i jeszcze we wrześniu mieliśmy niesamowitą pogodę. O tym też napiszę więcej niebawem.

Będę też powoli nadrabiać zaległości co słychać u Was drogie blogerki oraz komentatorki 🙂

Tymczasem, załączam małą garstkę zdjęć z tego sezonu: 

fragment mojego ogródka

na grzyby

na porzeczki
na łąkę 

warzywno-ozdobnie

  

moi chłopcy w Jarosławcu; było aktywnie 🙂

zachód słońca, plaża w miejscowości Wicie
i na koniec pozdrawiam Was osobiście 🙂 
Do usłyszenia,
Ania

2 thoughts on “Mniej więcej…

    1. Dziękuję Basiu. Tak, już sobie odpowiedziałam na to pytanie, sama mam poczucie, że warto. I jeszcze jak się ma takich zacnych gości jak Ty Basiu :-), to już w ogóle wiadomo!
      Pozdrawiam ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *