Co w morzu „szumi” ?

Posted on Posted in Bez kategorii

Najpiękniejsze plaże są w Polsce. Delikatny, złocisty, mięciutki piasek, na którym można się wygodnie rozłożyć, nie martwiąc się, że coś uwiera pod ręcznikiem, do tego wyjątkowe sosnowe lasy, wydmy, trawki, dzikie róże i ten zapach… No gdzie nam będzie lepiej?

Nad morze trafiliśmy już we wrześniu, stacjonowaliśmy w Jarosławcu, ale serducha skradły nam plaże w miejscowości Wicie, jakieś 2 km obok – tam do plaży dochodziło się właśnie przez sosnowy lasek. Pogoda była piękna, temperatura dochodziła niemal do 30-tu stopni.

W takim otoczeniu można było naprawdę wypocząć, wystawić się na słonko i skupić na lekturze. Co prawda przypadek sprawił, że dzień przed wyjazdem trafiłam na artykuł na temat poziomu zanieczyszczeń Bałtyku i jak to się ma do walorów nazwijmy to „zdrowotnych” ryb, które są na górze listy najchętniej spożywanych przez turystów. Jak się prawdopodobnie domyślacie jest w tym względzie bardzo źle…Szczególnie odnosi się to do ryb dennych typu flądra. Poczytajcie sami… Oczywiście od incydentalnego spożycia raczej się nie pochorujemy, ale niestety jest to zastanawiające i smutne – do czego potrafi doprowadzić chęć zysku i brak wyobraźni człowieka. Bo to przecież ludzie ludziom…

Tak się również złożyło, że na ten wyjazd wzięłam jako lekturę m.in. ostatnią encyklikę papieża „Laudato Si”. Według wielu opinii troska jaką wyraża Franciszek o stan i dalszy los ziemi oraz jej mieszkańców spotyka się z akceptacją również środowisk niekatolickich. Oczywiście są i głosy, które widzą w niej drugie dno…, ale nie skupiajmy się na tym.
Dla mnie, ze względu na zamiłowanie do natury – to pozycja obowiązkowa, choć i tak żałuję że zabrałam się za nią dopiero rok po wydaniu. Jak to Franciszek ma w zwyczaju – pisać czy mówić – jest prosto i konkretnie; są diagnozy i wskazania dalszych kierunków…

Przytoczę dwa cytaty:

  • (119) (…) Jeśli kryzys ekologiczny jest ujawnieniem się lub zewnętrznym przejawem kryzysu etycznego, kulturowego i duchowego nowoczesności, to nie możemy łudzić się uzdrowieniem naszych relacji z przyrodą i środowiskiem naturalnym bez uzdrowienia wszystkich podstawowych relacji międzyludzkich. 

  • (212) Nie można myśleć, że te wysiłki (edukacja ekologiczna) i tak nie zmienią świata. Działania takie rzucają w społeczeństwie ziarno dobra, które zawsze owocuje, niezależnie od tego, co można naocznie stwierdzić. Zapoczątkowują one w łonie tej ziemi dobro, które ma zawsze tendencję do rozprzestrzeniania się, czasami niedostrzegalnie. Ponadto praktyka tych zachowań przywraca nam poczucie godności, prowadzi ku doskonalszej głębi egzystencjalnej, pozwala nam doświadczyć tego, że warto iść przez ten świat.

Ja, te małe ziarenka zasiewam u moich chłopców ucząc ich dostrzegać piękno w różnych małych rzeczach – w znalezionym kamyku, piórku, kawałku drewna. Co prawda czasem odbija mi się to czkawką, bo po każdym spacerze mam pełne kieszenie jakiś odkrytych przez nich skarbów, właśnie kolorowych kamyczków, patyczków; albo znajduje je w najmniej oczekiwanym momencie w torebce, bo gdzieś mi niepostrzeżenie coś zachomikowali. 
I pytają:
– Mamo, mamo patrz jaki ładny kamyczek, podoba Ci się?
– Tak, bardzo 🙂
– To dla ciebie, mamo 🙂
W pamięci utkwiła mi, w kontekście wezwań papieża do małych, codziennych kroków w dbałości o środowisko, historia, która doskonale podsumowuje spójność jego poglądów z prowadzonym życiem. Kilka dni przed Światowymi Dniami Młodzieży oglądałam w telewizji program o papieżu Franciszku, a w zasadzie o tym jakie życie prowadził zanim nim został.  Otóż, gdy był już kardynałem, przy domu w którym mieszkał stał mały kiosk. Prowadzący go sprzedawca codziennie rano odkładał kardynałowi najnowszą prasę, którą zawijał razem gumką recepturką. Sprzedawca opowiadał, że na koniec każdego miesiąca obecny papież osobiście przynosił mu z powrotem wszystkie te gumki, aby ponownie je wykorzystał.  Już nie wspomnę o tym, że byli w bardzo dobrych relacjach i Bergolio żywo interesował się losami członków rodziny sklepikarza.

Przyznaję, trochę mnie zawstydził… zawsze przypominam sobie tą historię, gdy po prostu nie chce mi się myć kolejnego kubka po jogurcie przed wrzuceniem do segregacji. Bo to niby nic, ale w skali mojego osiedla, a później Krakowa itd,  już robi przecież robi różnicę.
Rozgadałam się dziś 😉 
I jeszcze zdjęcia z miejsca, gdzie stacjonowaliśmy. Prawda, że przyjemnie?

W następnym wpisie opowiem Wam poruszającą historię o Gosi i jej rodzinie…
Pozdrawiam,
A.

11 thoughts on “Co w morzu „szumi” ?

  1. Też mam w planach przeczytanie tej encykliki papieża Franciszka, czekam tylko na rozpoczęcie roku akademickiego, aby móc ją wypożyczyć. I zgadzam się w 100%, że nasze polskie plaże są najpiękniejsze.

  2. Pięknie! Ja uwielbiam polskie morze właśnie jesienią, we wrześniu, gdzie nie ma tylu turystów i zaśmieconych plaż. Zazdroszczę takiego wyjazdu, takiej pogody.. A co do problemu zanieczyszczenia to faktycznie jest porażające.. a ludzie narzekają ze segregowanie śmieci jest uciążliwe!! czasem chce się az krzyknąć głośno !!!@#$%%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *